11 czerwca 2017

Ołówkowa spódnica z Record Color

W zeszłym tygodniu było o sweterku, a w tym będzie o spódnicy...


Licząc format dla dorosłych to jest chyba moja 3 spódnica. Rzadko je dziergam bo dzianina ma to do siebie że się rozciąga, naciąga, a zwłaszcza tak się dzieje z dopasowanymi udziergami ale tym razem skusiła mnie włóczka.
Super bawełna, jedna z tych grubszych nitek, która idealnie wkomponowała się w moją wizje dzianinowej spódnicy. A do tego ta paleta barw, no po prostu nie mogłam się oprzeć...

Druty wybrałam 3,5 mm dlatego, żeby dzianina była jak najmniej narażona na zmianę formy. Do końca jednak nie uniknęłam tego problemu, troszkę się naciągnęła tu i tam... w końcu to jest spódnica, siadamy, chodzimy, kręcimy pupą ;-)

Aha, jeszcze słówko o zużyciu materiału. Na rozmiar 36/38 weszło 6 motków.

Zapraszam do oglądania...















Zdjęcia autorstwa: J. Borowska-Hulbój

05 czerwca 2017

Sweterek z Futury z rozcięciem na plecach

W zeszłym tygodniu, zrobiłam 3 sesje ale jedną z nich chcę Wam zaprezentować szczególnie i jak najprędzej. Już nie mogę doczekać się Waszych opinii...

Ten projekt jest chyba moim najodważniejszym urobkiem. Pomysł jest mojej koleżanki, a właściwie naszej Pani fotograf ;-)  Jest mi bardzo przykro, że to nie ja wpadłam na tak odważne i ciekawe wdzianko.... ;-) Trudno, następnym razem postaram się wymyślić coś równie ciekawego i zaskakującego...

Gdy założyłam  sweterek do sesji, trochę dziwnie się czułam. Lekki wiaterek, łaskoczący po plecach, przyprawiał mnie o dreszcze ale muszę przyznać, że było to całkiem miłe doświadczenie... ;-) Po chwili już nie czułam, żadnego skrępowania. I tak fotka za fotką, a ja czułam się coraz lepiej w tak niecodziennej stylizacji. Szkoda, że nie lubię dziergać dwóch takich samych rzeczy bo na pewno zagościł by on w mojej szafie. A może w innym kolorze sobie taki zrobię, kto wie...

Na sweterek zużyłam 8 motków Futury w kolorze szarym. Rozmiar 36.

Zostawiam Was teraz samych, obejrzyjcie, oceńcie i podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami...

















Na koniec, zdjęcie znienacka z małą modelką, która nam towarzyszyła podczas sesji. Raz udało jej się wejść w kadr i tak została...


Zdjęcia autorstwa: J. Borowska-Hulbój

23 maja 2017

Kardigan z Socka, wersja druga...

Witajcie...
...jak zwykle na początku troszkę sie wytłumaczę...
Nie było mnie tu dłuższą chwilkę ale to nie znaczy, że nic nie robiłam... ;-) przeciwnie, dziergałam i dziergałam i na pisanie brakło mi czasu. Pogoda też ma to do siebie, że bywa jak kobieta, czyli zmienna, a raczej kapryśna, i nie mogła dopasować się do naszych zdjęć albo to my nie mogłyśmy się do niej dopasować. W każdym razie jedną rzecz w końcu udało się sfotografować.


I tu was zaskoczę...
To nie jest moje rękodzieło, tylko mojej mamy...
A że mamy podobne figury, więc mogłam sweterek zaprezentować na sobie :-)

Kardigan zrobiony jest z niecałych 6 motków Socka (4 motki kolor - Diana i 2 motki Primavera). Muszę Wam powiedzieć, że moja mama lubi dziergać na drutach 2-milimetrowych i w zasadzie to są jej jedyne druty. Może dlatego włóczki weszło dosyć sporo ale za to sweterek "trzyma formę" i się nie naciąga. Rękawy wszyte są na prosto, czyli tak samo jak ja to zrobiłam w mojej wersji kardigana z tej cudownej nitki.
Jeżeli chodzi o wzór to jest to rozszerzony ryżowy, czyli 2 oczka prawe, 2 lewe i po dwa rzędy.

Sweterek nosi się super, z resztą ja uwielbiam takie luźne wdzianka, którymi można się otulić lub okryć tylko ramiona w chłodniejsze, letnie wieczory na tarasie.... :D

Zobaczcie zdjęcia...













Na koniec zdjęcie, które chyba stanie się tradycją...
czyli fotka z telefonem w dłoni... :-) 
To już jest norma, że w trakcie sesji ktoś dzwoni do mnie, Asia robi zdjęcia i te najmniej pozowane, wychodzą najbardziej naturalne i przypadają mi do gustu... 

A więc do następnej sesji...




Zdjęcia autorstwa: J. Borowska-Hulbój

27 marca 2017

Kardigan z Socka

Jak wspominałam w poprzednim poście, podczas dziergania sukienki, musiałam robić sobie drobne przerwy na coś innego, i właśnie podczas tych przerw, powstał ten sweterek. Zaczęłam go dość dawno i jakoś tak było "nam" nie po drodze... ;-) pewnie dlatego, że ta praca również była wymagająca. Dzianiny z jerseyu są najbardziej klasyczną formą dziergania ale są też monotonne, za czym nie przepadam... Po mino tego udało mi się wrócić do tej robótki i ją skończyć...


Tak jak czarna, szydełkowa sukienka, tak i ten kardigan są ostatnio moimi ulubionymi dzianinami. Noszę je chętnie i na większość okazji. Sukienka na eleganckie wyjścia, a sweterek na co dzień.
Sprawdza się w każdej sytuacji. Wełna merino, z której został zrobiony daje ciepło, a z kolei niezbyt gruba nitka, nie kategoryzuje go tylko na chłodne dni. Jest taki w sam raz.

Cała forma sweterka jest bardzo prosta. Wymyśliłam sobie proste rękawy, prosty tułów, który dziergałam jako jedną całość (nie ma szwu po bokach). Jedynie rękawy są doszyte i też całkiem na prosto, bez żadnych wcięć. Jak już wszywam rękawy, to staram się proste, bo wtedy jest mniej kombinowania, lecimy po jednej linii oczek i ładnie to wygląda. Tak sobie teraz myślę, czy nie dorobić kieszeni... Doradzicie..?

Przy dzierganiu z Socka, należy jednak pamiętać, że ta włóczka troszkę naciąga się po wypraniu i taka już zostaje, więc lepiej zrobić odrobinę za małe wdzianko niż za duże... :D

Na ten kardigan weszło mi 3,5 motka włóczki, a dziergałam na drutach 3,5 mm (rozm S/M).

Zobaczcie teraz kilka zdjęć z o ostatniej sesji...
















Zdjęcia autorstwa: J. Borowska-Hulbój